up

down
Wychowałam się na Starej Ochocie - dzielnicy Warszawy, gdzie mieszkałam wraz z Rodzicami i Babcią i Dziadkiem w niedużym mieszkaniu, w kamienicy z okresu międzywojennego. W domu było dosyć ciasno ale bardzo przytulnie - pamiętam dużo starych mebli - 3-drzwiową szafę gdańską z lustrem w części centralnej, okrągły rozkładany stół, biały kredens w kuchni, zielony tapczan, zapadnięty fotel, w którym ojciec ubrany w "bonżurkę" w brązową kratę czytał książkę i palił fajkę...

Bardzo długo w domu nie było telewizora - w tamtych czasach była to rzecz luksusowa. Żeby obejrzeć dobranockę: "Gąskę Balbinkę" lub "Misia z okienka" zbiegaliśmy się z całego podwórka do domu dziewczynki, która miała telewizor.
Jako rozrywkę najbardziej jednak lubiłam gdy ojciec czytał mi książki - "Małą księżniczkę", "Tajemniczy ogród", "Cygańskie serduszko", i trochę później "Przygody Tomka Sawyera"... "Chodziłam" do żłobka przy ulicy Kopińskiej - niewiele pamięam z tego okresu - raczej zdjęcia przypominają, że chyba byłam tam dość szczęśliwa poza kilkoma niefortunnymi zdarzeniami jak to kiedy po kilku godzinach przyrosłam do nocnika, bo opiekunka zupełnie o mnie zapomniała.
Przedszkole do którego uczęszczałam od 3 roku życia znajdowało się przy ulicy Barskiej między kościołem przy Placu Narutowicza a Domem Poprawczym. Przez płot otaczający plac zabaw przedszkola często widywałam księży i zakonnice, a z drugiej strony zbuntowane, agresywne twarze i ogolone głowy chłopców z poprawczaka. Już wtedy sama byłam typem buntownika - patrzyłam na świat spode łba i zaciskałam pięści.

Bardzo wcześnie odkryłam w sobie duszę artysty - występowałam w przedszkolnych przedstawieniach grając właściwie wszystko:wściekłą wiewiórkę, śnieżynkę, krakowiankę i żołnierkę. Tańczyłam, śpiewałam, recytowałam, w głębi duszy powtarzając: "Jestem silna. Ja wam jeszcze pokażę! Nigdy się nie poddam." Nie do końca wiem, skąd się wzięły takie postanowienia - może pochodziły z książek, które czytał mi ojciec? Pamiętam incydent z tego czasu - byłam dręczona przez koleżankę, dwukrotnie większą, grubszą i silniejszą ode mnie. Bez powodu biła mnie i zabierała zabawki. Cierpiałam, zwierzyłam się ojcu. Poradził mi żebym się broniła. Kiedy koleżanka po raz kolejny zaatakowała mnie, zabrała misia i odwróciła się do mnie plecami, żeby odejść, zebrałam się w sobie i desperacko skoczyłam na jej plecy. Wczepiłam się zębami w łopatkę i zdaje się, że nieźle ją pogryzłam bo przyjechało pogotowie i zabrało koleżankę do szpitala na zszycie ran. O mało nie wyleciałam z przedszkola. Moje zachowanie zresztą budziło zawsze wiele nieporozumień.

cdn...

     
   
     
   
   
Już wtedy, w wieku około 2 lat, miałam pierwszego narzeczonego, Krzysia. Związek ten został upamiętniony na zdjęciu.
 
Urodziłam się 22 marca 1962 roku w Warszawie jako Katarzyna Małgorzata Figura.
   
  Mój ojciec nazywa się Wiesław Figura i z wykształcenia jest lekarzem weterynarii, mama - Halina Figura z domu Chłodnicka, z wykształcenia ekonomistka.
Od najmłodszych lat lubiłam się przebierać - peruki (szczególnie blond z długimi warkoczami) należały do moich ulubionych kamuflaży; mini-spódniczki, dziergane sweterki i elastyczne rajstopy w ostrych kolorach stanowiły codzienny strój.